Publikacje
Telemann w Polsce



Czy pobyt Telemanna w Pszczynie w latach 1705-1709 można nazwać pobytem w Polsce?
Biorąc pod uwagę administracyjny podział granic w początkach XVIII wieku to oczywiście odpowiedź brzmi negatywnie. Jednak znaczenie ma nie tylko przynależność administracyjna lecz także historyczna oraz kulturowa.
Śląsk w zamierzchłych czasach (od ok. VIII w) aż do późnego średniowiecza zamieszkiwany był przez prastare ludy słowiańskie Ślężan i Wiślan gdzie władzę sprawowali Piastowie – książęta polskiej dynastii królewskiej, którzy jednak stopniowo od wcielenia Śląska do Świętego Cesarstwa Rzymskiego ulegali wpływom niemieckim i w końcu wraz ze swoimi poddanymi z pokolenia na pokolenie całkowicie się zgermanizowali.
Na Górnym Śląsku wpływ kultury polskiej utrzymywał się znacznie dłużej a w wielu rejonach trwał nieprzerwanie do czasów obecnych.
Panowanie pierwszego niemieckiego właściciela na Ziemi Pszczyńskiej (biskupa wrocławskiego Baltazara Promnitza) datuje się dopiero od roku 1548 (w czasach kiedy już prawie całkowicie wygasła dynastia pistowska) ale nawet po wojnie 30 letniej (ok.100 lat później) kiedy znacznie zwiększa się napływ osadników niemieckich, Polacy wciąż stanowili tutaj większość.
Mimo wprowadzenia religii luterańskiej część kościołów pozostało katolickimi i polskimi zarazem z racji przynależności wtedy pszczyńskiego dekanatu do diecezji krakowskiej. Ale również w niektórych kościołach luterańskich ludność domagała się nabożeństw w języku polskim. Żywioł polski (słowiański) niewątpliwie odgrywał tu rolę niebagatelną.

Prawdopodobnie przjazd młodego Telmanna do Pszczyny nie był szczególnie planowany i mógł wynikać z ówczesnej napiętej sytuacji politcznej, której skutkiem był najazd szwedzki na Kraków a następnie na Łużyce i Saksonię. Ten epizod wojenny (sprowokowany notabene przez króla polskiego Augusta II Mocnego będącego jednocześnie elektorem saskim Świętego Cesarstwa Rzymskiego) był najprawdopodobniej jedną z przyczyn przemieszczenia się „dworu” Promnitzów z Żar na Łużycach do Pszczyny, która w tamtych latach na pewno nie była miejscem szczególnie prominentnym ale wystarczająco „na uboczu” by dać bezpieczniejsze schronienie w niepewnych czasach (oficjalnie znajdowała się pod protektoratem Cesarskim).
Te okoliczności dla młodego Telemanna nie stwarzały zapewne wielkiego poczucia komfortu i prestiżu lecz na pewno były rekompensowane sielskim spokojem i urokiem tego miejsca jak również większą możliwością korzystania z różnych dostępnych rozrywek z których do najbardziej atrakcyjnych mogły należeć nie te związane z życiem dworskim lecz te mające charakter poznawczy – polowania, podróże po najbliższej okolicy a także wyprawy do Krakowa i innych pobliskich miejscowości (może także w góry Beskidy?).
W czasie tych wędrówek następowała konfrontacja dwóch światów kulturowych wobec których młody Jerzy Filip nie mógł pozostać obojętnym. Dla świetnie wykształconego człowieka o ponadprzeciętnej wrażliwości z silną świadomością przynależności do niemieckiej kultury i przekonaniu o jej wysokiej randze zetknięcie się z odmiennością kultury polskiej musiało wywołać wiele refleksji. To co mogło stanowić dość silną pożywkę i twórczy zaczyn w rozwoju artystycznej duszy młodego kompozytora to nie tylko zapoznawanie się z lokalną muzyką ludową ale także tymi cechami i atrybutami kulturowymi, które stanowią o tożsamości narodów. Dla Polski takimi „obiegowymi” wyznacznikami były m.in. ułańska fantazja, umiłowanie wolności, tolerancja religijna, skromna kultura czynu, prymat etyki w życiu zbiorowym. Być może nie były to czynniki sprzyjające tworzeniu silnego aparatu państwowego na wzór Prus czy Rosji ale na pewno nie mogły zostać niezauważone i niedocenione przez człowieka tego formatu jakim był G. Ph. Telemann o czym zresztą sam wspomina wielokrotnie w latach późniejszych.
Stanisław Smołka